Zaraz nie wytrzymam, zaraz eksploduje…. od około 15:00 dnia dzisiejszego (03/12/2025) jaram się jak małe dziecko, jak kiedyś na początku lat 90 kiedy wypatrywałem pierwszej gwiazdki a potem biegłem sprawdzić czy coś jest pod choinką.
Jak przychodziły z Japonii Acrolinki, Esoterici czy inne audio wodotryski – czułem lekkie napięcie, ale to było NIC w porównaniu do tego co przeżywam od kilku dni.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kalicki..oddychaj człowieku, bo zaraz się przekręcisz….!!!!!
Chyba trzasnę zaraz czwartą kawę co by “szwung” podtrzymać 🙂
No dobra… tym razem na serio, mała retrospekcja i wprowadzenie do tematu:
5 grudnia 2013 roku napisał do mnie Michał z Wrocławia w odpowiedzi na moje ogłoszenie pt. “KUPIĘ WZMACNIACZ NA 2A3”.

Miałem wtedy kolumny tubowe i chciałem spróbować lampy 2A3, jako że miałem wtedy Abraxasa na 300B (był doskonały!). Kilka dni później wracając z koncertu Black Sabbath odbywającego się w Czechach – zajechałem do Wrocławia, odebrałem Sun Audio 2A3 i …. pokochałem go.
Był znakomity, był wybitny. Ten egzemplarz był niesamowity. Miał Black Gate WKZ w zasilaniu, świetną kombinację Black Gate N, STD oraz VK w katodach lamp. Pamiętam, że najlepiej grał mi na 2A3 Westinghouse. Kupiłem go za ..5000 zł.
Ten wzmacniacz z jakiegoś powodu dawał mi bardzo dużo radości, nie wiem czy z powodu obcowania z lampami, czy może pasował mi ten dzwięk. Tak czy inaczej czułem się wtedy wyjątkowo, miałem ogromną radość z obcowania z tym urządzeniem. On nie był idealny, miał swoje za uszami, ale uwielbiałem go, za całokształt. To na nim uczyłem się rozumieć zasad działania urządzeń lampowych, modyfikacji, różnic w brzmieniu komponentów, lamp. Sun Audio 2A3 był moim królikiem doświadczalnym na którym zdobyłem wiedzę. Ostatecznie wzmacniacz ten..trzeba to napisać wprost.. zniszczyłem, rozebrałem. Nauczyłęm się wiele, ale koszt był wysoki. Później kupiłem jeszcze dwa inne Sun Audio, były dobre, były OK, ale to już nie było to samo co ten pierwszy. Tamten był jedyny w swoim rodzaju.
Dzisiaj w tej cenie, tak wyposażonych kupiłbym dziesięć, jeden sobie zostawił, resztę sprzedawał po 15.000zł a i tak byłaby to okazja. No nic, taki scenariusz nie będzie miał już miejsca, ale być może… jest taka ewentualność… że historia zatacza małe koło, że skończył się pewien cykl i zaczął nowy.
Taki mini rok Platoński, era Wodnika, czas odrodzenia, koniec wojen i błądzenia (wiecie o czym piszę…?)
12 lat później, mamy dzisiaj 03/12/2025, znowu grudzień, a do mojego domu dotarły trzy duże paczki na które czekałem i o których myśląc nie mogłem spokojnie spać w nocy. Od lat jestem Mikołajem sam dla siebie, jak pewnie większość dorosłych, a, że stawiam prawdę i realizm ponad fałszywą skromność – to napiszę, że Mikołaj był w tym roku bardzo hojny!
To dla mnie wyjątkowa chwila, piękny czas i muszę to napisać – jestem w euforii. Rozpiera mnie pozytywna energia, dobry humor i dawkuję sobie to szczęście, jako, że wiem, że prędzej czy później się zakończy i przeminie… choć może trafniej byłoby napisać – spowszednieje.
Tak czy inaczej – dzisiaj dojechało coś, co częściowo spełnia moje marzenia. Nigdy nie pisałem tak o kablach, kolumnach czy czymkolwiek innym – nawet znakomitym. Piszę tak jednak teraz, ponieważ wkrótce zweryfikuję i doświadczę, mam nadzieję, czegoś wyjątkowego i odpowiem sobie na pewne niewyjaśnione dotąd pytania.
O czym dokładnie piszę?
werbel…werbel… tadadadadadadaadadadadam!!!!!
Stałem się właścicielem najwyższego modelu monobloków Japońskiej firmy ………SUN AUDIO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

SUN AUDIO SV-300BSM – monobloki SE 15W w klasie A, Parallel Single Ended, budowane na zamówienie, koszt jednego to ponad milion yenów. Para – ponad 2 miliony yenów. Dla porównania – obecnie Sun Audio 2A3 kosztuje: kit 300tyś yen a złożony 400tyś Yen.
Monobloki są więc 5-6 razy droższe.
Co w nich takiego fajnego? Generalnie – WSZYSTKO – ale już odpowiadam:
Transformatory Tamura, duże, dedykowane, poteżne. Zarówno zasilający jak i wyjściowy. To nie mały 2kg pizdryk jakich pełno, tylko duże, ciężke żelazo. Spodziewam się, że ma bardzo dużą indukcyjność co przekłada się na dobre oddanie niskich częstotliwości. Na to zreszta wskazywałaby podawana przez producenta charakterystyka przenoszenia, tj. spadek -3dB wzmacniacz notuje przy 10Hz!!!! Innymi słowy jest znacznie lepszy w oddaniu niskich rejestrów niż moje, czy 99% innych dostępnych kolumn głośnikowych.
Zasilacz jest prosty jak budowa cepa i to znakomita wiadomość. Zasilanie na FOLIOWYCH kondensatorach (nie elektrolitach) czyli odpornych na starzenie i zazwyczaj lepiej brzmiących. Układ CLCLC czyli podwójny dławik a nie pojedynczy jak zazwyczaj. Łącznie w obu monoblokach mamy CZTERY dławiki Tamura.
Brak kondensatora sygnałowego!!! Lampa wejściowa 6SN7 podłączona bez kondensatora, bezpośrednio w siatkę drivera lampy 6V6. Z lampy 6V6 wyjście przez Interstage Tamura w siatki lamp 300B.
Rezystory – Niebieskie RIKENY, kondensatory katodowe – Unicon.
I wreszcie – napięcia lamp: idealnie w punkt. Żarzenie lampy 300B tylko przez mostek i kondensator – NIE DA SIĘ LEPIEJ i PROŚCIEJ. Idealne 5VDC na 300B.
5VAC na prostowniku 5U4G i idealne 6.3VAC na driverach 6V6 i 6SN7. Piszę o tych napięciach nie bez powodu – otóż Sun SV-2A3 miał problem ze zdecydowanie za dużym napięciem żarzenia na lampach 6SN7, zamiast 6.3VAC było 6.7VAC a tego lampa nie lubi. Lampa gra lepiej niedożarzona, ewentualnie w punkt z napięciem podanym w katalogu, ale nigdy z zawyżonym jak to miało miejscie w SV-2A3.
Wzmacniacz posiada wejście sygnałowe XLR przez transformator Tamura, oraz wejście RCA.
Jeden monoblok waży 28kg, wygląda tak jak trzeba i budzi szacunek. Na taki sprzęt aż miło popatrzeć (czego o moim wspaniałym i nadal lubianym Grandinote Shinai niespecjalnie można powiedzieć).
Takich monobloków jest w Europie… strzelam… może dziesięć kompletów, z czego w Polsce spodziewam się, że poza moim nie ma drugiego. Gdyby porównać ten zakup do świata samochodów… to byłoby tak jakbyś kupił sobie zabytkowe Ferrari. Trochę się chwalę teraz, wiem, robię to świadomie, ale cieszę się mocno ..bo jest naprawdę czym. To nie kolejny głupi kabelek, podstawka czy inne akcesorium – tylko szczytowe osiągnięcie szanowanej japońskiej manufaktury.
A teraz jeszcze dorzucę do pieca………….. jesteście gotowi?
…
….
…
…
Wzmacniacz jest na czterech lampach WESTERN ELECTRIC 300B !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziękuję. Pozdrawiam!
….
WRESZCIE!!!! Po tylu latach, sprawdzę, sam, u siebie, na własnej skórze, jak to jest z tymi WE300B. Pomierzyłem je dzisiaj we wzmacniaczu – lampy używane a nie dość, że sparowane (różnica VDC na rezystorze katodowym 70VDC – 71VDC) to jeszcze pomiar jak nowe, emisja jak nowa. Kosmos…….
No dobrze… powiedziałem już wszystko. SUN AUDIO SV-300BSM monobloki na czterech lampach Western Electric 300B.. !!!!!!!!!!!!! Dla mnie to tak jakby Pablo Picasso odkopał się z grobu, wpadł do mnie na chatę i namalował mi prywatnie pięć obrazów. Albo jakby Christiano Ronaldo uczył mojego syna grać w piłkę. Apogeum.
Pewnie trochę przesadzam, ale …to mój blog 🙂 i wolno mi!




Jeszcze ich nie podłączałem do systemu, powiem szczerze, że nie spieszy mi się. Tu nawet nie ma znaczenia jak grają, tylko chcę żeby stan euforii trwał jak najdłużej, to taki przyjemny i legalny narkotyk.
Jest 23:00 – dzisiaj w planach jeszcze oglądanie monobloków, obcowanie, chyba im bajkę na dobranoc nawet opowiem. Muszę znaleźć jakaś ściereczkę z mikrofibry i je delikatnie przetrzeć. Niech pierwsze nuty zagrają na spokojnie, przesiąkniete aurą mojego pomieszczenia, dopieszczone i wyczekane.
Mi się nie spieszy a takich chwil radości w życiu.. na palcach dwóch rąk można zliczyć. DOBRANOC. (ten post będzie jeszcze uzupełniany).
pozdrowienia dla tych którzy to czytają.
04/12/2025 – ehh.. teraz muszę załatwić ślusarza i wstawić kraty w okna…
05/12/2025 – sprzęt został odpalony i jestem po pierwszym odsłuchu

Ten niebieski “glow” poświata to oczywiście zasługa długiej ekspozycji aparatu, ponieważ w rzeczywistości jest prawie niewidoczny, ale na zdjęciu wygląda fajnie.
Od czego by tu zacząć. Może od kwestii technicznych które przyznam interesowały mnie mocno i równie mocno się ich obawiałem.
Wzmacniacze odpaliły od razu, bez niespodzianek, bez brumienia, dzwonienia, bez szumów, stuków, spalenizny i innych nieporządanych zjawisk. Odpaliłem je na dostarczonych mi lampach tj. Sylvania 6SN7 , radziecka 6V6, WE300B i radziecka 5U3S z czarną anodą. Pograły od 19:00 do 23:00.
Lecą już do mnie wypasione lampy, ale minie jeszcze kilka dni zanim dotrą, więc tymczasem odsłuchy i wrażenia będą na komplecie takim jaki jest. Radziecki prostownik z czarną anodą to bardzo dobra lampa, znam ją i cenię, niemniej nie lubi dużych pojemności kondensatorów w zasilaczu i to widać. Przy starcie urządzenia mam wrażenie patrząc na nią jakby się lekko dławiła po czym po 2-3 sekundach się stabilizuje. To nic złego ale wspominam o tym jako techniczna ciekawostka.
6V6 radzieckiej nie znam zupełnie, natomiast sylvania 6SN7 to taki mocny średniak lampowy.
Monobloki odpaliłem na identycznym zestawie okablowania, przepiętym z Grandinote Shinai. Dużo eksperymentuję i nie jest to okablowanie stałe, jest od dość niedawna i charakteryzuje się fenomenalną barwą, słodko-złoto-miedzianą.
Jak może się orientujecie – posiadam w domu trzy DACi lampowe i tydzień temu przepiąłem się na najbardziej vintageowo brzmiący, więc generalnie system w ostatnich dniach połączony z Shinai był podstrojony z akcentem na średnice i barwę.
Pierwsze co mnie interesowało to czy technicznie wszystko pod odpaleniu monobloków odbędzie się poprawnie – i odbyło się. Technicznie monobloki są perfekt, lampy też (pomijając pewne nie wzorcowe dopasowanie lamp prostowniczych, choć pewności 100% nie mam).
Monobloki mają selektor i cztery pozycje nastaw “obciążenia transformatora interstage” który steruje lampami 300b. Nie testowałem wpływu na brzmienie różnych ustawień selektora, wybrałem pierwsze i na nim grałem cały czas. Przyjdzie czas, zę sprawdzę co się dzieje po zmianie nastaw selektora na inną wartość, na razie tego nie wiem.
Pierwsze minuty to była zabawa potencjometerm głośności oraz miernikiem napięć. Sprawdzałem na terminalach głośnikowych ile woltów AC podaje w PEAKu (w szczycie) wzmacniacz. Innymi słowy – słuchałem coraz głośniej i sprawdząłem ile mocy podaje wzmak. Bardzo interesuje mnie kwestia wysterowania i mocy. Monobloki mają 15W w klasie A i pewnie 3% zniekształcen THD (tego chyba producent nie podaje).
Nie mam odpowiedniego miernika (TRUE RMS) więc pomiar nie jest dokładny, dodatkowo słuchałem muzyki a nie sygnału testowego, jednak co by nie mówić i jak by nie liczyć – nie przekroczyłem 2VAC na terminalach głośnikowych słuchać już głośno. Jeszcze nie BARDZO głośno, ale była to już górna granica tego jak słucham. Wzmacniacz teoretycznie nie oddawał więcej niż 1W w szczycie, więc średnio oddawać musiał mniej). Tak czy inaczej – najprawdopodobniej nie uda mi się przesterować go z tymi kolumnami w tym pomieszczeniu. Spodziewam się, że jutro (czas na głośne odsłuchy) prędzej zmęczę uszy niż wyjdę poza kilka Watt mocy.
Oznacza to, że wzmacniacz z punktu widzenia mocy teoretycznej – wystarcza do swobodnego napędzenia moich kolumn trójdrożnych na Scan Speak Revelator (nominalne 8ohm, okazjonalne spadki na 6.5ohm w zakresie sredniotonowym) i jakies 88-90dB skutecznosci.
Mam dużo przemyśleć i już trochę notatek, ale wiem już, że potrzebuję więcej czasu żeby samemu sobie poukładać w głowie wrażenia.
Ważne jest zadawanie odpowiednich pytań, w odpowiednim kontekście i nie zapominając o celach nadrzędnych. Dzisiaj w pracy mieliśmy telekonferencję na temat spotkania z naszymi klientami i pytaniem przewodnim było: robimy jeden duży event dla wszystkich z Europy czy robimy wiele regionalnych eventów?
Nikt nie pytał czy w ogole warto te eventy robić, albo czy przynoszą wymierne korzyści (a jeżeli tak to jakie?), czy partnerzy zadowoleni są z tych eventów i czy nie da się lepiej wydać tej kasy. Te pytania nie padły. Eventy te są drogie jak diabli, konsumują dużo czasu a mierzalny ich efekt jest bardzo dyskusyjny.
Wspominam o tym w kontekście odsłuchu tych monobloków jako, że pierwsze pytanie które zadadzą mi znajomi będzie coś w stylu: “jak jest?” , “jest lepiej?”, albo “fajnie grają?”.
Czy grają fajnie – tak, grają fajnie.
Czy jest lepiej? – lepiej od czego, od Shinai? i co to znaczy “lepiej”?
czy się zawiodłem – nie , nie zawiodłem się
czy mój system został wyniesiony na nieznany mi poziom – nie, nic takiego nie miało miejsca
czy sprzedam shinai i zostawię Sun Audio – nie wiem jeszcze
Czy chciałbym sobie Sun Audio zostawić gdybym nie musiał patrzeć na kasę – zdecydowanie TAK
Czy Sun audio miażdy i walcuje Grandinote Shinai – na pewno NIE.
Tu wchodzimy w szczegóły i trzeba trochę podebatować 🙂
Przede wszystkim BŁĘDEM byłoby oczekiwać, że w audio pomiędzy sprzętem dobrym, bardzo dobrym a wybitnym są szokujace różnice.
Gdy kupiłem Phase Tech EA-3 – zachwyciłęm się. Czym? WYBITNYM stosunkiem ceny do jakości. Brzmieniem szokuąco dobrym za umowne grosze.
Gdy dotarł do mnie lampowy EA-1, wielokrotnie droższy zresztą – mógłbym powiedzieć, że skoro EA-3 jest taki dobry, to EA-1 powinien być kosmiczny, ale tak nie było. EA-3 jest tranzystorowy, łudząco emuluje brzmienie lampowe, gra dynamicznie, ma masę, ma kopa, wszystko tam się zgadza.
EA-1 daje nam więcej powietrza, gładszy, płynniejszy przekaz. Nie ma takiej masy, ciężaru i drive’u jaki ma EA-3. Ale obiektywnie – EA-1 jest lepszy. Wyciaga więcej, daje więcej, choć w innym stylu, niemniej patrząc na cenę to spodziewamy się i oczekujemy dużego przeskoku, ale go nie dostajemy. Po pewnej adaptacji z EA-1 jest lepiej i rozumiemy dlaczego wiecej koszuje, ale nadal w pamięci myślimy o EA-3 i to jego będziemy kolegom polecać. Nie każdy lubi ostrygi, nie każdy lubi sushi.. ale prawie każdy lubi schabowego albo filet z kurczaka 🙂 Może mniej wyrafinowane danie, ale to taki pewniak.
IDENTYCZNY schemat zachodzi w urządzeanich CEC. Najtańszy CD5 mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, dawał mega dużo frajdy za małe pieniąde. Wyższy CD2N mnie rozczarował a najwyższy dzielony TL2N z firmowym DAC DA-SL – daje więcje, ale znowu – w specyficznym stylu. Daje wyrafinowanie do którego trzeba się chwilę przyzwyczajać, chwilę się oswajać.
do CEC CD5 nie trzeba się oswajać, wchodzi od razu. EA-3 Phase Tech wchodzi od razu.i wreszczie… GRANDINOTE Shinai – wchodzi od razu.
I to jest w sumie bardzo fajne TRIO. Przypadkiem wyszła lista trzech urządzeń audio które mogę polecić niemal każdemu. Są UNIWERALNE i potencjalna grupa odbiorców jest olbrzymia.
dzielony CEC, monosy Sun Audio czy Phase Tech EA-1 – są lepsze ale i MNIEJ UNIWERSALNE. Jeżeli trafią na odbiorcę który akurat preferuje taki a nie inny styl – to pozamiatane. Koniec. Sprzęt do końca życia
Co ciekawe gdy teraz o tym myślę – im wyższe urządzenia z Japonii tym bardziej grają wgłąb a mniej “na twarz”. Te podstawowe modele niemal zawsze grają “na twarz” co jest fajne, to się raczej lubi.. dzwięku jest dużo, jest tu i teraz, bez zastanawiania i bez kombinowania.
Ale wróćmy do tematu monobloków. Technicznie są perfekcyjne a moje kolumny nagłaśniają bez najmniejszych problemów. Zdążyłem już odpalić Judas Priest a jutro odbędzie się test ostateczny – Billie Eilish 🙂
Z Judasami poszło lekko, spodziewam się, ze i Billie nie będzie problemem. Kontrola basu jest znakomita. Shinai jest w tym aspekcie znakomity a SA mu nie ustępuje. Nie czuję degradacji ani poprawy niskich tonów. Mam na myśli aspekt techniczny czyli kontrola, zejście, ilość, zniekształcenia. Jest bardzo dobrze czyli tak jak na Shinai.
Może dwa słowa wreszcie o dzwięku. Tak konkretnie.
Muszę się do niego przyzwyczaić i sprawdzić inne okablowanie. Aktualnie jest bardzo szlachetnie, super gładko ,super płynnie. Jakość tonu się poprawiła, słychać, że sygnał audio przechodzi przez mniejszą ilość wysokiej klasy komponentów. Dzwięk jest ciepły, wręcz gorący, wypolerowany i z miękkim zakończeniem. Wszystko gra ładnie, miło i elegancko. Równolegle – jest to super szybki dzwięk. Zachodzi paradoks – muzyka trwa, nie spieszy się, płynnie przechodzi jedno w drugie ale jest to też bardzo szybkie i czytelne granie. Nie ma zamulania, spowalniania. Jest kultura i szybkość, masa, barwa i energia.
300B to piękna lampa, bez wątpienia. Zachodzi jednak pewna powściągliwość, jakby filtr “soft” wygładzający niedoskonałości – był włączony.
Na pewno nie jest to dzwięk tzw. “RAW” czyli surowy. To jest dzwięk piękny, szlachetny, wyjątkowy i magiczny – ale nie jest żywy, brutalny czy surowy.
Żywo, realnie, rzetelnie gra lampa 2A3. Na tych monosach słuchanie muzyki to jak oglądanie świata przez różowe okulary. Shinai mniej upiększa, co w moim przekonaniu NIE JEST wadą.
Na razie to chyba tyle, jutro też posłucham a w kolejnych dniach i tygodniach pobawię się lampami i okablowaniem. Dzisiaj słuchałem długo i było mi dobrze, nie chciało mi się wstawać, a odsłuch zakonczyłem bo prawie zasnąłęm na fotelu, raz, że ze zmęczenia, dwa, że te monosy relaksują. Nie wiem jeszcze czy w audio chcę się relaksować czy emocjonująco przeżywać. Inna sprawa, że całe ustawienie systemu mam pod “czarowanie” które już z Shinai było na granicy dobrego smaku a po podłączeniu SA być może troche przesadziłem z ilością cukru w cukrze :).
Powiem Wam w ten sposób: Po przygodzie z ATM-211 – o firmie Air Tight nie chcę już słyszeć, natomiast po dzisiejszym odsłuchu Sun Audio – mam ochotę na więcej. Apetyt jest rozbudzony, chcę je poznać i doświadczać. Co z tego będzie – nie wiem.
Zbieram doświadczenia.
lampy 211 nie są dla mnie. Nie podobały mi się w Air Tight a kilkukrotnie słuchany Ongaku – nigdy mnie nie zachwycił. Nie chcę do nich wracać.
Radzieckie lampy generalnie lubię, ale parę razy słuchałem GM70 i zawsze brzmiały dla mnie trochę topornie, bez finezji, trochę prostackie.
Były pewne aspekty brzmienia Kondo Souga na 2A3 które wspominam do dziś, ale ten nielubiany przeze mnie sznyt “srebra” …echh.. nie pasuje mi.
Od 300B chyba (prawie na pewno) wolę 2A3 – tak było 12 lat temu i chyba nic się w tej materii nie zmieniło. Tylko.. ja sobie mogę “wolić” 2A3, nie zmienia to faktu, że 3W to mało a bardzo dobrych i uniwersalnych (do każdej muzyki) kolumn pod taki wzmak – NIE MA. A 45tka i tak barwowo kasuje dowolną 2A3..tyle, że z 2W mocy to się nie poszaleje a bas 45ki to po prostu LIPA jest. I właśnie dlatego nie chciałem do lamp wracać – to zły wątek dla takich wiecznie szukających gości jak ja 🙂
No nic. Podsumujmy:
Początek bardzo dobry, działają perfekt a grają bardzo dobrze. Ten wątek będzie długi, wrażenia mogą się zmieniać a ja potrzebuję dni lub tygodni żeby się przyzwyczaić, zastanowić co dalej i czy to dla mnie.-
Ten wątek będzie długi, oj długi 🙂
Przetestowałem sprzęt na dużych poziomach głośności i trudnej łupance – doszedłęm to 6VAC w peaku czyli około 5W w przypadku moich 7-8ohm kolumn. Do moich kolumn i mojego małego pomieszczenia ten wzmacniacz jest wystarczajcy, nawet do głośnego odsłuchu, takiego gdzie cały pokój wypełniony jest dużym wolumenem skomplikowanej muzyki.
Pojedyncza 300B to byłoby za mało, 2A3 za mało, PSE na 2A3 za mało, PushPull na 2A3 – może.. może… dałby radę.
Radzieckie 5C3S są do wymiany, iskrzą przy włączaniu monobloków. To znak, że kondensator za nimi jest za duży dla tej lampy. Z tego co pamiętam 5C3S wymaga kilku mikrofaradów a nie kilkudziesięciu (jak 5U4G).
Teraz porada dla wszystkich z Was którzy we wzmakach mają 5u4g. złączcie w podstawce tej lampy piny 3+4 , 5+6 oraz 2+7. Będzieci mogli używać lamp 5X4G które są tym samym co 5U4g, tylko mają inny pinout, a są 2-4x tańsze. Ewentualnie 5Z3 na przejściówce – to też identyczna lampa co 5U4G.
https://frank.pocnet.net/sheets/127/5/5X4G.pdf
Mam nadzieję i liczę na to, że czytające te słowa wiedzą i rozumieją, że dla mnie – nie ma ideałów. Są rzeczy bardzo dobre – uśrednione, są wybitne ale specyficzne. Jakby były ideały w jakiejkolwiek dziedzinie to wszyscy jeździliby tym samym samochodem i słuchali tego samego sprzetu a jednak tak w praktyce nie jest.
SV-300BSM to wybitny sprzęt, wiem to już teraz. Słyszę to i nie muszę się zastnaawiać. Wypelnia pokój muzyką po 15 sek od włączenia. Bez rozgrzewki gra super. Gra pięknym, szlachetnym tonem, ciepłym ale otwartym, zawsze podkreślającym piękno średnich tonów.
Soprany i bas są znakomite. Nie brakuje mi niczego w kwestii niskich tonów względem nawet tranzystorowych wzmacniaczy które miałem. Bas schodzi nisko, jest pełny, choć miękki, nie ma twardej krawędzi. Generalnie wszystko gra miękko, jakby z filtrem “soft” albo “blur”. Przy muzyce gdzie występują naturalne instrumenty (dowolnie czy to jazz, czy wspołczesna czy klasyczna) zaczynają się dziać cuda, jest magicznie.
Pamiętajcie, że monosy wpiąłem tak jak stały z dostarczonymi lampami, spiete kablami jakie były w tym czasie uzytkowane pod Shinai. Dzwięk jest obecnie super piękny, ale bardzo przesłodzony :). To jest fajne, ale specyficzne.
Spodziewam się, że wkrótce zastosuję inne kable oraz lampy aby nieco zrównowazyć przekaz.
Lubię takie konstrukcje jak SV-300BSM. Wyglada pięknie, gra pięknie, technicznie jest perfekt. Wszystko tam się zgadza i nie ma niespodzianek. Nic nie brumi, nie szumi, nie stuka. Moc w moim przypadku jest spokojnie wystarczająca.
Wiecie co mi się bardzo podoba? Zapach! Gdy odpaliłem wczoraj wzmaki po raz pierwszy i nadstawiłem głowę nad WE300b przypomniałem sobie dwie rzeczy: zaskoczyło mnie jak gorące są rozgrzane 300B – to po pierwsze, grzały jak grzejnik, jak mały piecyk. Po drugie zapach rozgrzewanej lampy – coś się wtedy wydziela. Mężczyźni często lubią zapach benzyny, oleju, smaru, metalu.. tu jest coś podobnego. Zapach vintage 🙂 – nie jakis tam odswieżacz do powietrza “morska bryza’ tylko porządny zapach lampowego sprzętu.
Lubię lampy i zawsze lubiłem. Wkurzają mnie, irytują, odpychają przez swoje cechy osobnicze, słabą dostępność, krótką żywotność, ceny itp itd… ale lubię je, ciągnie mnie do nich i ciekawią mnie. Racjonalnie rzecz biorąc – lampy w tych czasach to fatalny wybór i droga, ale może nie wszystko musi być racjonalne. Z pełnym przekonaniem mogę napisać, że gdyby kasa była prawie “no limit” to chciałbym mieć kolekcję wzmacniaczy lampowych! Stałyby wypieszczone z najlepszymi możliwymi lampami na dużych drewnianych regałach i dumnie się prezentowały 🙂
W kwestii tranzystoów takich potrzeb… po prostu nie mam ;-), niemniej zdania o SHINAI nigdy nie zmienię – znakomity do tańca i do różańca.
06/12/2025 – wzmacniacz gra dzisiaj od przedpołudnia do teraz, jakies 8-10 godzin. Przesłuchałem w zasadzie od deski do deski 7-8 płyt.
Wstawiłem RCA 5X4G która akceptuje kondensatory o dużej pojemności i oczywisce ta nie iskrzy, choć muszę przyznać, ze brzmienie radzieckiej 5c3s jest rewelacyjne, może nawet bardziej mi się podoba niż RCA.
Słuchając tych kilku płyt dzisiaj stwierdziłem, że to konkretne zestawienie systemu każdą płytę gra eufonicznie, analogowo, super przyjemnie. Jest i szybkość i drive i masa ale to bardzo dalekie od jakiegokolwiek realizmu :).. na potwierdzenie moich słów dodam, ze podczas głośnego odsłuchu Led Zeppelin … zasnąłem 😀
To chyba jednak jest coś nie tak 😉 jak powinno.
Tak jak pisałem wcześniej – monosy wpiąłem w system tak jak stał a to jednak poważna zmiana i wymagana jest korekta toru. Na szczęście mam trzy DACi i sporo kabli więc sobie poradzę.
Monosy Sun Audio wciągają w muzykę, nic nie drażni ,nie ma żadnej twardości, nic nieprzyjemnego. Słychać, że wysokiej klasy komponenty i krótka ścieżka sygnałowa to przepis na wysokiej jakości jakość tonu.
Czym jest jakość tonu? Najprościej będzie powiedziec – JAKOŚĆ DZWIĘKU, ale w rozumieniu NIE PSUCIA i nie ODBIEGANIA DALEKO od prawdy poprzez jakies psucie SYGNAŁU z tych czy innych powodow. Wyobrazcie sobie że pociagacie za jedną strunę gitary, nagrywacie to i odsłuchujecie. I teraz im lepszy TON, tym bardziej wiarygodne odwzorowanie tej gitary przez urządzenie. Drugim sposobem na dobrą jakość tonu jest mowa ludzka – im więcej rozumiecie – tym lepsza jakość tonu. Im więcej słychac w tle – tym lepsza jakość tonu.
Shinai ma gorszą jakość tonu, czy dużo gorszą – nie wiem, słyszalnie słabszą, choć nadal na wysokim poziomie. Oczywiście ten “ton” to jeden z bardzo wielu parametrów i niekoniecznie najważniejszy.
Zwykle wzmacniacze dobre lampowe, często japońskie, nieskomplikowane – jakość tonu mają wysoką. Mogą nie miec energii, mogą nie miec masy, mogą się gubić w skomplikowanej muzyce, mogą nie wysterować kolumn, być cherlawe itp itd.. ale jakość tonu zazwyczaj mają znacznie lepszą niż tranzystory. Ze względu na prosty układ.
Słuchając dzisiaj (cały czas podpięty był mój vintagowy DAC).. miałem nieustanne wrażenie że dzwięk jest halucynogenny, eufoniczny, jakis taki zbyt cukierkowy. Wchodziłem do pokoju gdzie słucham, odpalałem muzyke i czułem się jakbym był pijany, zmęczony, rozespany albo jakiś taki nieobecny.
Czary mary i magia w dzwięku – super, fajnie, ale nie non stop, nie zawsze i nie z każdą muzyką.
07/12/2025
dzisiaj rano przepiąłem się na Shinai i po raz kolejny napiszę, że uważam go za FENOMENALNY i WYBITNY a przy tym UNIWERSALNY wzmacniacz. Gra lepiej niż 90% wzmacniaczy lampowych jakie znam. W wybranych aspektach wybrane wzmacniacze lampowe są lepsze, ale ten skubaniec Shinai jest tak uniwersalny i dobry w każdym aspekcie, że wszystko robi umownie na ocenę 8 na 10.
Co ciekawe Shinai ma też charakter brzmienia, tzw. styl brzmienia który mi osobiście bardziej pasuje. To dla mnie taka chybryda 2A3 i EL34. Nie podgrzewa tak wszystkiego jak WE300b, nie tworzy takiej bańki i nie jest ciągłym i nieustannym romantykiem, tylko konkretnym wołem roboczym który ma wszystko. On ma po prostu wszystko na wysokim poziomie. Gra żywo, gra szybko, wciąga. Jest WYSTARCZAJĄCO gładki i wystarczająco szlachetny. Fajnie byłoby gdyby był jeszcze bardziej gładki i szlachetny i miał jakość tonu jak z jakiejś referencyjnej 2A3.. ale jest jak jest, a jest bardzo dobrze.
Dzisiaj też spróbowałem innego ustawienia obciążenia trafa interstage w monoblokach SA. Sprawdziłem dwa skrajne, jedno zmniejsza ilość sopranów, uwypuklajac srednicę – i z tym ustawieniem do tej pory słuchałem. Teraz przepiąłem się na skrajnie przeciwne i doszło wiecej potwietrza, otwartości na górze pasma…i gra mniej sennie niż wcześniej, choć znowu dzisiaj musiałem powieki zapałkami podtrzymywać popijając kawę :)….
Inna sprawa, że ja mam charakter raczej z tych dynamicznych, porywczych, emocjonalnych. Nie lubię spokoju, wyważenia, drażni mnie to i nudzi. Wewnątrz nie jestem wyrafinowany, lubię i cenię prostotę (nie prostactwo).
Monobloki jak na razie smakują jak wykwintne danie w super knajpie w której kelner 15min opowiada jak rolnik wychowywał tego konkretnego cielaczka z którego zrobiony jest kotlet. Mnie to “chu.. obchodzi”. Ja lubie jak jest dużo i smacznie 🙂 .. i najlepiej tanio.
Dlatego też marny ze mnie audiofil, dlatego nie odwiedzam salonów audio i dlatego nie jestem wziętym lekarzem kardiochurirgiem, nie chodzę na wernisaże i nie robię z szamba – perfumerii. Dlatego miałem świetny kontakt z Piotrkiem Starym Audiofilem – bo byliśmy bardzo podobni. Równe, szczere chłopaki.
Ten wpis jak już pisałem – będzie długi i będzie w formie notatek z kolejnych dni. Wyjdzie tego sporo i spodziewam się, że będą nagłe zwroty akcji pt: “monobloki są zajebiste” aż do “sprzedaję je, nie są dla mnie”. Robię to celowo aby było widać jak zmienia się perspektywa gdy opadają emocje, gdzie zanika podnieta, gdy pojawiają się nowe fakty i krytyczne oko.
Wiem jedno już teraz i to się nie zmieni: gdybym miał spłacone kredyty a dla każdego z synów kupione po mieszkaniu – to pewnie zostawiłbym te Monosy i korzystał z nich, może nie na co dzień, ale na pewno okazjonalnie. Jednak tak nie jest i cały czas mam głowie rozterki, że jeżeli nie okażą się na tyle uniwersalne aby móc z nich korzystać na codzien zamiast Shinai – to je sprzedam. Nie mam kasy na kolekcjonowanie dzieł sztuki.
powyżej krótkie video, na jednym utworze, dzisaj w południe, na gęstym okablowaniu strojonym pod Shinai. Utwór z koncertu DŻEM, zwyczajnie nagrany bez fajerwerków, ale lubię tą płytę i okazjonalnie lubię jej słuchać. Pierwsze 6:30 to Shinai, kolejne 6:30 – Sun Audio. Posłuchajcie sobie na słuchawkach, chodzi o wyłapanie róznicy w stylu grania.
Nie będę komentował który podoba mi się bardziej (w tym utworze i takiej muzyce!) – widać będzie po mojej masywnej nodze za której umieszczenie w kadr – najmocniej przepraszam 🙂
W niedzielę późnym wieczorem podłączyłem trzeci i ostatni DAC którym dysponuję. Opisuję ten przetwornik w jednym z pierwszych wpisów tego bloga, generalnie cechuje się dużą czystością i wiernością sygnału. Ścieżka sygnałowa jest krótka, użyte lampy to “type 46” czyli bliska krewna triody 45. Brzmienie jest super szlachetne, mocno transparentne, czyste, płynne. To nie jest przetwornik do rocka czy trudnej skomplikowanej muzyki, on jest mocno audiofilski – wyciaga mnóstwo z nagrania i oddaje wiernie. Do tej pory bardzo rzadko go używałem, ale z monoblokami Sun Audio w muzyce klasycznej, czy przy oddaniu wokalu albo pojedyńczych instrumentów – zagrał naprawdę dobrze! Świetnie się też uzupełnił z monoblokami, jako, że one grają naprawdę ciepło, natomiast przetwornik jest chłodno neutralny.
Poniżej próbka na Patrici Barber. Wrzucę jeszcze wieczorem jakies nagranie z muzyki klasycznej. To już zagrało naprawdę fajnie!
10/12/2025
Tydzień roboczy więc nie ma czasu na słuchanie, ale 45min udało mi się wygospodarować i zamiast sterować monoblokami bezpośrednio z lampowego DAC- dodałem jeszcze preamp, efekt jest ciekawy i skłaniajacy do refleksji na temat roli przedwzmacniacza w systemie, a tak bardziej szczegółowo – na temat ilości potrzebnych stopni wzmocnienia.
Ten preamp ANGLE, swoją drogą Japończycy to ciekawy naród, często spotykam się z jakby celowym przekręcaniem języka angielskiego.
Mnie ANGLE kojarzy się albo ze źle napisanym ANGEL (anioł), ewentualnie ANGLE czyli z angielskiego “kąt”..ale to trochę..dziwne. Zasięgnąłem więc pomocy tłumacza google:

ooo, teraz robi się ciekawiej. Przyjmę więc, że autor preampa ANGLE chciał przedstawic swój “punkt widzenia”, a ten jest ciekawy i chyba dość zbieżny miał Pan Shindo, jako, że stosował tą samą “szkołę”, czyli vintage pełną gębą i amerykańska szkoła lampowa lat 50-70, przykładowe zdjęcia poniżej:

Kondensatory Sprague, Mallory FP, rezystory węglowe Allen Bradley, bakelitowe ? płytki montażowe, okablowanie pewnie miedź cynowana. Schematy Shindo są bardziej skomplikowane niż ANGLE, ale charakter brzmienia spodziewam się, że bliski.
O preampie jeszcze kiedyś napiszę, na razie dodam tylko, że dodał energii i werwy dość wyważonemu charakterowi monobloków. Wyraźnie też wtrącił swoją sygnaturę, która jest mocno odmienna od tej z monobloków. Vintage, dynamika, nieco brudna, niegrzeczna, ale wciągająca. Na niektórych utworach jest naprawde rewelacyjnie!
13/12/2025
Coraz bardziej skłaniam się aby monobloki sobie zostawić. Przez pierwsze dwa trzy dni nie mogłem pozbyć się efektu ‘usypiania’ czyli super zagęszczonej średnicy i takiego jakby kocyka, było za miło. Wymieniałem lampy prostownicze oraz zmieniłem radziecką wersję 6V6 na porządnego NOSa Fivre 6v6, ale nie przynosiły te ruchy zmiany w obszarze który najbardziej mnie interesował.
Dopiero odwrócenie fazy kabla zasilającego monobloki i “zamiana” odczepów na które podaję napięcia z kondycjonera spowodowała, że ten efekt usypiania zmniejszył się lub prawie zniknął. Miałem coś podobnego z Sun Audio 2A3 lata temu, tam co prawda lampa 2a3 jest tak czysta i energetyczna, że efektu usypiania nigdy nie było, ale pamiętam, że po długim czasie uzytkowania zmieniłem faze zasilajacego i byłem zdumiony, że dzwięk się poprawił i zyskał na witalności.
Przyszły lampy FIVRE 6V6 które wstawiłem zamiast radzickich odpowiedników, jest dobrze, grają świetnie, niemniej nie mogę powiedzieć, żeby radzieckie grały słabo. Radziecki prostownik z czarną anodą pasuje mi wyraźnie lepiej niż RCA 5X4G. Dzisiaj wstawiłem prostownicze Sylvanie 5931 i też jest super.
Najbardziej zadowolony jestem z tej poprawy po zmianie fazy zasilającego, dzwięk ma wigor i energię, pojawia się “drive” i gdy trzeba – dzwięk zaczyna być brutalny (oczywiscie na tyle na ile pozwala lampa 300B). Tego mi wcześniej brakowało, Shinai gra ekspresyjnie, niemal każdy wzmak na 2A3 również wciąga w swój świat i nie szczędzi emocji.
Monobloki Suna początkowo zalały mnie romantycznym, słodko-kojącym graniem, które jest urocze, ale muzyka to emocje, energia, frajda i te aspekty po poprawie fazy bardzo wyraźnie się poprawiły. Do tego stopnia, że już niemal nie widzę “wad” monobloków tylko same zalety.
Gdyby szukać wad na siłę, do pełni szczęścia – chciałbym żeby miały ze 30W albo 50W mocy. Mają 15W i wystarcza mi to, ale mam z tyłu głowy myśl ktora mnie drażni, że koniec mocy jest blisko i ze nie ma dużej rezerwy na jakieś szalone, koncertowe poziomy głośności. Po prostu pojawiło się ograniczenie ktore gdzieś tam czeka żeby kiedyś o sobie przypomnieć w najmniej potrzebnym momencie 🙂
Monobloki trzymają mnie fotelu dłużej niż Shinai, nie ma na nich efektu “fatigue”, zmęczenia, znużenia. Shinai i tak sobie radzi na tym polu wybitnie, ale ustępuje monoblokom i trzeba to napisać.
Odwiedziłem znajomego kilka tygodni temu który to kupil sobie kabel Tiglona, interkonekt. powiedział mi, że wcześniej mu sie wydawało, że ma pewne niedoskonałości akustyczne i wskazał na konkretny obszar w swoim pokoju który uważał za przyczynę tych akustycznych niedoskonałości które miały odpowiadać za pewne niedoskonałości dzwiekowe. Po wpięciu Tiglona problem zniknął i okazało się, że to nie akustyka, tylko kabel.
Coś podobnego mam u siebie, mniej drażni mnie pokój, jakby doszło do sytuacji kiedy głośne słuchanie i odbicia z pomieszczenia mniej męczą głowę. Pokój odbija tak jak odbijał wcześniej, ale tym razem może odbija lepsze, albo bardziej miękkie dzwięki. Nie wiem, tak tylko gdybam.
Nastawiam się aby monosy zostawić, nabrałem ochoty na ich dalsze eksplorowanie. Planuję też zaoferować im kombinację kondensatorów Black Gate które miałem w pierwszym Sun Audio 2A3. Chodzi o kondensatory katodowe trzech lamp. Aktualnie wszędzie są Unicony i nie dlatego, że są tak znakomite, tylko dlatego, że są wystarczająco dobre a dostępne i tanie w Japonii.
Black Gate N zamówiłem w USA, Black Gate STD w Japonii a BG FK mam w szufladzie, ostatnie 2 szt 🙂
10.01.2026
minęło kilka tygodni od ostatniego wpisu. W dużym esencjonalnym skrócie – te monobloki są za słabe do moich 88dB kolumn. Nie chodzi o dzwięk, jego jakość, bo to jest zagadnienie które można modyfikować, regulować i jest do tego sporo narzędzi (lampy, kable, fazy, odczepy transformatorów, zmiana obciążenia trafa interstage itp itd). Jednej rzeczy nie ma jak zmienić – mocy.
Dobiła mnie płyta: Monteverdi, a Trace of Grace
Zrobię o tym kiedyś osobny wpis, ale generalnie pojawił się wątek o którym wcześniej nie myślałem: zakres dynamiczny płyt CD i headroom wzmacniacza.
Shinai oddaje 30W mocy w A klasie z THD 1%
Sun Audio na oko oddaje 5W w klasie a z THD 1%, potem THD rośnie a potem pojawia się clipping.
robiłem amatorskie pomiary i wyszło mi, że zakres dynamiczny tej plyty Monteverdi pomiędzi Średnim poziomem głośności a SZCZYTOWYM wynosi 20dB.
Nie wiem ile wynosi pomiędzy najniższym a szczytowym, na pewno więcej, zakładam 26-29dB.
Co to oznacza?
moje kolumny maja 88dB przy w miarę łatwych 7R impedancji. Słucham z odległości 2m od kolumn.
Średni poziom głośnosci z jakim słucham to powiedzmy 75dB (w miejscu odsłuchu).
Założenia
- Kolumny: 88 dB / 1 W / 1 m
- Odległość odsłuchu: 2 m → –6 dB
- ⇒ 1 W ≈ 82 dB SPL @ 2 m
Przy średnim poziomie 75dB SPL – moj wzmacniacz musi oddac 0,20 W (200 mW) czyli tyle co nic. Jest fajnie i pięknie.
Potem na takim Monteverdi mamy utwór numer 4 albo numer 9 gdzie w wybranych fragmentach głośność rośnie o 20dB i wtedy robi się smutno:
Peaki: 75 + 20 = 95 dB SPL
95 dB – 82 dB = +13 dBP=1013/10≈20
✅ Moc w peaku ≈ 20 W
Czyli monobloki już dawno grają przesterowane a głośnik charczy od clippingu. Dziękuję, smutno pozdrawiam.
Na współczesnych często tego nie słuchać jako że dynamika jest mniejsza, ma 6-9dB i z przesterami nie ma problemu.
📊 Podsumowanie (1 kolumna / pole swobodne)
| Poziom | SPL @ 2 m | Moc |
|---|---|---|
| Średnia | 75 dB | 0,2 W |
| Peak | 95 dB | 20 W |
🎧 Realniej: stereo (+3 dB)
W praktyce dwie kolumny zwykle dają ~+3 dB w miejscu odsłuchu.
Średnia:
82 → 85 dB (efektywnie)
85 – 75 = –10 dBP=10−10/10=0,10 W
➡️ ~100 mW
Peak:
95 – 85 = +10 dBP=1010/10=10 W
➡️ ~10 W
10W w PSE to już THD blisko 3-4% czyli za dużo.
Policzmy jakby sytuacja wyglądała gdybym miał np. kolumny Audio Note AN-E ze skutecznością 96dB ( a nie 88dB)
Założenia
- Kolumny: 96 dB / 1 W / 1 m
- 2 m → ok. –6 dB, więc:
- 1 W ≈ 90 dB SPL @ 2 m
- Średnio: 75 dB
- Peaki: 95 dB
1) Jedna kolumna / „pole swobodne”
Średnio 75 dB
90 → 75 dB = –15 dB względem 1 WP=10−15/10=0,0316 W
✅ ~0,032 W (32 mW)
Peak 95 dB
95 – 90 = +5 dBP=105/10=3,16 W
✅ ~3,2 W
2) Stereo (zwykle ~+3 dB w miejscu odsłuchu)
Efektywnie: 1 W ≈ 93 dB @ 2 m
Średnio 75 dB
93 → 75 = –18 dBP=10−18/10=0,0158 W
✅ ~0,016 W (16 mW)
Peak 95 dB
95 – 93 = +2 dBP=102/10=1,58 W
✅ ~1,6 W
Podsumowanie (96 dB kolumny, 2 m, 75 dB avg, +20 dB peak)
- Średnio: ~16–32 mW
- Peaki: ~1,6–3,2 W

Comments
4 responses to “!!!!!! AUDIO EXTAZA !!!!!! NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIE ROKU – aktualizacja”
Witam,
Gratuluję super zakupu .
Szczerze ale pozytywnie zazdroszczę. 🙂
Twoje Sun Audio ,które teraz zakupiłeś to prawie jak biały kruk w skali europejskiej, jak Kondo Shinri 300B skonstruowane i złożone przez samego Kondo w ilości oficjalnej kilkudziesięciu sztuk.
Słuchałem ostatnio AN 300B na lampach Western Electric replika – poprostu bajka , to lampy , które dźwiękowo” zabijają” wszystkie inne lampy 300 B , wokal , niesamowita otwartość dźwięku przy zachowaniu super muzykalności i Energia Każdego Dźwięku. Większość lamp przy nich to zamulacze
Pozdrawiam
Arek
Cześć Arek,
dziękuję za życzliwy komentarz:)
Ja WE300b słuchałem krótko i ostatnio jakies 6 lat temu, dzisiaj planuję odpalić sprzęt i zebrać jakieś pierwsze wrażenia 🙂
Wypadłem trochę z tematu lamp w którym kiedyś byłem bardzo mocno, ale mam takie przemyślenie, że zakup WE300b choć kosztowny to po prostu się opłaca, jako, że te lampy naprawdę mają szalenie długą żywotność 40.0000h przy pracy w ramach sugerowanych w karcie katalogowej (czyli powiedzmy umownie na 70% mocy). Topowe 6SN7 RCA RED BASE 5692 mają żywotność deklarowaną 10.000h. 6N6P – 3000h, wiele innych lamp max 5000h. WE300b przy nich to lampa niemal wieczna.
pozdrawiam
Piotr
Dzień dobry.
Ciekawe przemyślenia. Lubie czytać tego bloga. Zawsze jestem pod wrażeniem wiedzy i fachowych komentarzy. Mieliśmy okazję porozmawiać trochę gdy przejmowałem reimyo. Myślę ze mamy podobne podejście czyli bardziej melomani niż audiofile. Reimyo wpisało sie świetnie w mój gust. Szkoda mi jednak ze nie udało się przyjechać i posłuchać systemu. Bardzo mnie ciekawi shinai. Może kiedyś się uda. Pozdrawiam
Witam Panie Arku,
miło mi, że śledzi Pan moje poczynania a jeszcze bardziej cieszy – że Reimyo wpasowało się w Pana gust i system. To świetny sprzęt.
Wspominałem na spotkaniu, wspominam i teraz – Ma Pan do mnie otwarte zaproszenie, jak będzie Pan planował pobyt w Warszawie – proszę dać znać wcześniej i jeżeli tylko bedzie to możliwe – zaproszę Pana do siebie, posłuchamy, porozmawiamy, będzie fajnie.
pozdrawiam i wesołych Świąt życzę.