Ulubione marki oraz produkty audio


W tym poście postaram się umieścić informacje o ulubionych produktach oraz markach audio z krótkim uzasadnieniem.


LESSLOSS – litewska firma którą znam jako producenta okablowania zasilającego. Poznałem ją po raz pierwszy kilkanaście lat temu kiedy to jeden z moich znajomych kupił dla siebie kable zasilające DPFC Signature a ja byłem w fazie projektowania Audio Illuminati Power Reference One. Nie pamietam szczegółów spotkania, ale był dzień kiedy to testowaliśmy i porównywaliśmy ze sobą wspomniane oba kable i choć nie w smak mi było chwalić konkurencję, to pamietam, że LessLoss zrobił na mnie duże wrażenie. Duża scena, piękne barwy, naturalny, wdzięczny i niewymuszony przekaz. Świetne flow. Kable dla melomana, uniwersalne i godne polecenia w ciemno, do każdego urządzenia.

Znam DPFC Signature, DPFC Reference oraz C-Marc Classic. Wszystkie dobre i godne polecania. Wiem, że sprzedało się ich setki sztuk jednak na rynku wtórnym BARDZO rzadko dostępne a to o czymś świadczy. Signature i Reference bywają w cenie około 2000zł za Signature i 2500-3000zł za Reference i powiem wprost, że trudno byłoby złożyć kabel tej klasy amatorowi DIY w takim budżecie.

https://www.lessloss.com

To przewody które są ze wszech miar dobre i godne polecenia, uniwersalne i przyjemne w użytkowaniu. Elastyczne, lekkie, o grubym przekroju, świetnie wykonane. Przemyślane oraz korzystają z wysokiej klasy wtyków. Nie nalezy ich porównywać w krótkich sesjach odsłuchowych przepinając co chwilę. Po wpięciu potrzebują około 2-3 dni żeby doprowadzić “brzmienie” to ładu, początkowo bywają przymulone (DPFC) lub ostrawe (C-Marc). Po ułożeniu są po prostu równe, piękne i zachęcające do odsłuchu.

Lessloss to firma ustabilizowana i dobrze osadzona na rynku. Ma swoje grono fanów i nie potrzebuje dystrybucji aby z sukcesem sprzedawać swoje produkty.

Dzwiękowe DNA produktów tej firmy jest ponadczasowe i stawia przed szereg odpowiednie wartości ponad chwilowe zauroczenia, szokowanie dzwiękiem czy inne tanie, niskich lotów triki.


Furutech

przez lata miałem dystans do Furutecha i uważałem firmę za marketingowego molocha, który być może ma jakieś zasługi dla branży, jednak sądziłem, że to tzw. pierwszy wczesny etap wtajemniczenia dla fanów dobrego dzwięku. Obecnie patrzę na sprawę zdecydowanie inaczej. W mojej ocenie produkty Furutecha oferują dobrze wyważony balans pomiędzy wyżyłowannym technicznie brzmieniem nastaawionym na szukanie absolutu a prostolinijnym słuchaniem dla przyjemności.

Zaczeło się od testów interkonektu DAS 4.1 który z powodzeniem rywalizował z Acrolinkami kosztującymi (jako nowe) dwa razy więcej (8N-A2080III EVO, 7N-DA2090 Speciale). W tamtym czasie wybrałem Acrolinka Mexcel 7N-DA6300 II (25tyś nowy) jako obiektywnie “lepszy” niż DAS 4.1, ale miałem w pamięci pewne aspekty z Furutecha których w Acrolinku próżno było szukać.

Kolejny krok przybliżający mnie do Furutecha to zakup kabla łączącego ramię gramofonu z preampem – Furutech AG-12. W cenie za używany (1300zł) – byłem w szoku gdy odsłuchałem kilka płyt na winylu. Tak jak gramofon stoi u mnie rzadko używany ,tak ten kabel sprawił, że znowu łaskawie i bardziej ochoczo zacząłem spoglądać w stronę czarnych krążków. Furutech zastąpił w tej roli u mnie kabel Fidelity Research LCF-120.

Ostatnim etapem pojednania i przewartościowania związanego z Furutechem był zakup zestawu: kabla cyfrowego AES/EBU DIGIFLUX NCF oraz interkonektu analogowego LINEFLUX NCF który.. mówiać wprost.. zaskarbił sobie moje serce 🙂

I to jest clue: SERCE, nie mózg. Ponieważ chłodno analizując i rozbierając muzyke na czynniki pierwsze – mam lepsze kable, ale żaden całościowo nie daje mi takich emocji, spokoju i radości jak Furutech.

Ale o tym na razie cisza ponieważ chcę temat tego przewodu rozwinąć w innym wątku.

Wysoko oceniam gniazda Schuko Furutecha, zarówno te z serii E30 jak i ścienne. Nie mam do czynienia z tańszymi interkonektami niż Lineflux czy DAS 4.1 więc się nie wypowiem. Spodziewam się, że wysokie modele kabli zasilających oraz głośnikowe zrobiłyby na mnie duże wrażenie.


Transparent Audio

gdyby spytał mnie ktoś obiektywnie zamożny :), chcący raz a dobrze okablować sobie system audio – o polecaną markę okablowania – bez wahania poleciłbym Transparent Audio. W zasadzie dowolnej generacji, byle od serii Reference w górę. Są lepsze kable i Transparent nie jest ósmym cudem świata, ale “gra” na tyle dobrze i jest tak uniwersalny, że bez wahania mógłbym polecać go każdemu.

Nie twierdzę że każdemu się sposoba lub idealnie wpasuje, ale stwierdzam, że to jedna z bezpieczniejszych do polecenia marek audio jakie istnieją.

Problemem jest cena oraz fakt, że da się lepiej, ale trzeba poświęcić bardzo dużo czasu, pięniędzy i uwagi, a przy tym mieć sporo szczęścia aby sumarycznie osiągnąć efekt lepszy niż oferuje okablowanie całego systemu – kablami Transparenta.

Transparent to piękne barwy i duża przyjemnosć ze słuchania. Rozdzielczość, wgląd w nagranie, selektywność itp jest przeciętna, ale zalety rekompensują te drobne niedoskonałości. Poza tym to kwestia audiofilskich priotytetów słuchacza.

Dla mnie Transparent to taki pewniak, uczeń który zawsze ma 4+/6 na świadectwie. Nigdy słaby czy przeciętny, zawsze dobry, choć też nie zawsze wybitny.


Chciałbym na tą listę wpisać Grandinote, ale mam z tym problem ponieważ o ile Shinai uważam, że jest wyjątkowym i cudownym wzmacniaczem zintegrowanym który w swojej cenie nie ma żadnych wad, o tyle pozostałe produkty Grandinote które miałem lub o których czytałem – często posiadają jakiś tragiczny feler, i tak dla przykładu:

Grandinote Volta, streamer z DAC. Świetne brzmienie i TRAGICZNA, wręcz KATASTROFALNA obsługa. Sposób podawania sygnału z serwisów streamingowych to był koszmar.

Grandinote SOLO – nowy, mniemam, że świetny wzmacniacz w klasie A, 60W mocy, super brzmienie, ekstra moduły rozszerzające (DAC lub phono) i …. BRAK PILOTA…

U mnie wzmacniacz oddalony jest o 6m od miejsca odsłuchu. Nigdy nie kupię wzmacniacza do którego będę musiał setki razy wstawać aby zmienić głośność. Dla mnie to totalnie dyskwalifikuje urządzenie.

Grandinote Supremo – 200% droższy od Shinai, krążą opinie, że obiektywnie 10-15% lepszy a są i tacy którzy wolą Shinai ze wzlędu na “bardziej lampowe” brzmienie, zwłaszcza starszych egzemplarzy (z przeźroczystymi terminalami głośnikowymi i zieloną PCB).


aktualizacja 07/07/2025

TMR RAMSES – interkonekty i głośnikowe są świetne i niedrogie. ~1500zł za interkonekt i niecałe 3000zł za głośnikowy. REWELACJA!!!! Kable te mają wysoką pojemność i lepiej nie przesadzać z długością. 2m interkonekt i 3m głośnikowy to MAX i trzeba pamiętać, żeby impedancja wyjsciowa urządzeń była niska, w przeciwnym wypadku może nam obciąć wysokie tony (co ja akurat lubię :)).

Znakomicie zrównoważone, barwne, piękne. PEWNIAK. Każdy kogo znam, kto miał te kable – chwalił i nigdy nie narzekał.

—————-


Posted

in

by

Tags: