
W zdaje się 2018 roku kupiłem “na handel” trzy sztuki Hijiri Million. Pamiętam, że wpiąłem jeden egzemplarz na 5min w system, zniesmaczyłem się i sprzedałem bez żalu. Pamiętam, że zagrał u mnie wtedy jasno i chyba dość chudo.
Z perspektywy czas wiem również, że mój ówczesny system audio był… (jak by to dyplomatycznie ująć).. – złożony bez jakiegokolwiek pomyślunku, ładu i składu. Był po prostu słaby choć względnie drogi.
Dlatego dobre przewody takie jak Acrolink czy Hijiri u mnie nie grały w tamym czasie. Zupełnie nie grały.
Teraz jest inaczej, inna świadomość, inny system i wreszcie to co pisze Wojtek Pacuła – sprawdza się i u mnie, niemal jeden do jeden, w sposób powtarzalny i konsekwentny. Nie o tym ten wątek ale chcę napisać, że podziwiam i bardzo szanuję Wojtka jako recenzenta, audiofila oraz… człowieka.
Wracając do Hijii. Od miesięcy gram na Acrolinkach, w ostatnim czasie na XLR 7N-DA6300II, choć mam też wersję RCA 7N-DA6100 mkI.
Uwielbiam te przewody i muszę stwierdzić, że te modele Acro, dają mi wszystko albo niemal wszystko czego mogę oczekiwać od przewodu. Dają wybitny wgląd w nagranie i pozwalają śledzić najmniejsze zmiany, mikro ruchy, subtelne różnice. Są jak mikroskop. Z drugiej strony nie zapominają o muzyce, nie słodzą i nie umilają jak setki innych tańszych kabli. Nie maskują i nie wybaczają błędów. Dla mnie na obecną chwilę to kable absolutne i pewnie kiedyś to się zmieni, ale na razie są dla mnie (w moim systemie) numerem jeden.
Nie oznacza to, że nie będę próbował i taką próbą jest zakup HIJIRI HGP-10R. Kupiłem wersję RCA, choć powinienem XLR. Po prostu RCA była w dobrej cenie i na potrzeby samego testu mi wystarczy. Gdyby okazało się, że zagra u mnie lepiej niż Acro 7N-DA6100 mk1 wtedy sprawa jest jasna – trzeba szukać wersji XLR.
20/12/2024 – godzina 11:00
Wypiąłem XLR Acro, wpiąłem RCA Hijiri, przełączyłem wzmak na wejścia RCA (minimalnie gorzej grające niż XLR) i zacząłem słuchać. Pierwsze wrażenie – chyba ktoś wziął Acrolinka, ubrał w koszulkę Hijiri. Były różnice, ale bardzo małe. Mniejsze niż różnice w kierunkowości bezpieczników które 30min wcześniej robiłem. Aż trudno uwierzyć dlatego kładę się spać i do porównać HIJIRI VS ACROLINK w wersji RCA powróce jutro. Może jestem po prostu zmęczony.
Dzień drugi. Jestem po krótkich odsłuchach porównawczych HIJIRI VS 7N-DA6100 mk1.
Dla mnie Acrolink jest lepszym kablem, ale różnica nie jest duża. Hijiri jest szybki i to bardzo podobne spojrzenie na dzwięk i muzykę. Główne różnice tkwią w szczegółach, jako, że filozofia brzmienia jest z tej samej grupy bądź szkoły.
Hijiri gra o pół kroku sceną bliżej słuchacza podczas gdy Acrolink o krok w tył względem linii kolumn. Acrolink gra bardziej LIVE, bardziej realizuję ideeę kabla przeźroczystego podczas gdy Hijiri wplata pewną półprzeźroczystą lekką warstwę filtrowania przekazu pomiędzy muzyką a słuchaczem. Słychać, że Hijiri lekko filtruje, lekko ujednolica i lekko masuje. To naprawdę drobnę różnice, ale wyczuwalne i na tym poziomie okablowania i oczekiwań – mogą być to różnice zasadnicze. Mnie to filtrowanie Hijiri uspokaja i co prawda pozwala na większym luzie słuchać muzyki, ale odciąga mnie również od pełnego uczestnictwa w spektaklu. Z Hijiri jednak słuchamy muzyki podczas gdy z Acro jesteśmy częścią wydarzenia. To trudne do opisania różnice ale dotyczą zdjęcia tego mikro filtra który ma Hijiri. Acrolink jest również odrobinę bardziej selektywny co w tym przypadku mieści się w granicach dobrego smaku i uznaję to za zaletę i wartość dodaną. Odkąd mam przetwornik Reimyo, znowu lubię słuchać Deep Purple – Made in Japan. Lubię też testować na pierwszym utworze Highway Star.
Wiele, oj wiele można powiedzieć o komponencie systemu audio słuchając takiej muzyki. Trudno złożyć system który odtworzy “sieczkę” gitarową ale nie zrobi z niej sieczki, tylko poprawnie odtworzy zniekształcenia gitar elektrycznych. To naprawdę sztuka. Hijiri lekko zlewa wszystkie dzwięki, naprawdę lekko ale jednak. Acro je rozdziela i poprawia widoczność i separację, ale nadal gra pełnym i jednolitym przekazem muzycznym. Wszystko jest sklejone w całość ale w Acro możemy swobodnie rozdzielic instrumenty od A do Z, o tyle w Hijiri krańce tych instrumentow są lekko zlane z innym instrumentem. Po prostu separacja jest słabsza. Niedużo ale jest.
To już nie ten poziom kiedy szukamy własnej szkoły grania (USA vs JAPAN), albo CARDAS VS SILTECH. Hijiri i Acro to jedna szkola, niemal identyczny pomysł na dzwięk z subtelnymi różnicami. Myślę, że konstrukcyjnie hijiri to również przewodu solid core. Pewnosci nie mam ani żadnych dowodow, ale widzę jak układa się przewód i obstawiam się siedzą w nim wysokiej klasy lite druty, tak jak Acro.
Czy Hijiri jest wart swojej ceny? TAK. Kosztuje 50% mniej niż 7N-DA6100 a oferuje niech będzie 80-85% brzmienia Acro. To ta sama szkoła, ten sam pomysł.
Hijiri jest bezpieczniejszym kablem niż Acrolink. Acro wyszedł spod ręki mistrza, a Hijiri spod ręki jego najlepszego ucznia. Tak to widzę ale… będę słuchał dalej 🙂
