Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i za siedmioma lasami, żył sobie Piotr Kalicki który tłumaczył audiofilom i melomanom, że FAZA zasilania jest istotna a jej łączenie poprzez kabel zasilający zgodnie z przyjętym standardem jest o kant du.y potłuc, ponieważ zazwyczaj nie mamy pojęcia jak podłączone są uzwojenia pierwotne transformatora zasilającego w naszym urządzeniu XYZ.
Co to oznacza? Oznacza tyle, że gdy mamy kabel sieciowy i jego wtyk IEC (ten wkładany w zasilane urządzenie), nawet jeżeli próbowką sprawdzamy czy faza jest w tym jedynym słusznym przyjętym miejscu to w zasadzie jedyne co wiemy, to, że fazę podajemy zgodnie ze standardami ale NIE WIEMY czy nasze zasilane urządzenie zostało również ze “standardami” zmontowane i przygotowane.
Powiem szczerze, że jest to szalenie irytujące, kiedy dobieram “Fazę” na ucho do każdego urządzenia i wychodzi mi, że albo ktoś nie myślał projektując lub łącząc transformator, ewentualnie nie był świadomy jak niekorzystne dla dzwięku i muzyki skutki może przynieść losowe/bezmyślne łączenie transformatora.
Zarówno mój dzielony CEC jak i Grandinote lepiej ‘gra” gdy FAZA z sieci podana jest na przewody transformatora oznaczone jako “0” czyt. ZERO.
CEC był tak podłączony fabrycznie, choć nie każdy egzemplarz z jakim się spotkałem ,co oznacza, że w fabryce łączą “na pałę”, ewentualnie standard i dobre powtarzalne praktyki zostały wprowadzone w ostatnim czasie. Trudno powiedzieć, choć konsultowałem tą sprawę z Kenem Ishiwatą z CEC i otrzymałem jego jasne stanowisko z informacją jakie łączenie jest tym POPRAWNYM i REKOMENDOWANYM. Poprawne jest to które na ucho wybrałem jako dla mnie lepsze i odpowiednie. Uff…
Grandinote, zarówno moje dwa jak i kilka które widziałem w sieci łączone są powtarzalnie i identycznie, ale na moje ucho, łączone niepoprawnie.
Różnica w brzmieniu jest duża i dość zasadnicza. Sprowadza się do przyjemnego i komfortowego obcowania z muzyką a w drugim wariancie do mniej przyjemnego obcowania z dzwiękami. To nadal ten sam dzwięk, tylko gdy fazę łączymy po mojemu – muzyka płynie i wciąga. Gdy faza jest nie po mojemu – detal wychodzi na wierzch, muzyka pręży muskuły i … trochę zaczyna męczyć.
Z jednej strony to są niuanse, ale zbierzmy takich kilka w grupę i z niuansów robi się fundament.
Nie dawało mi to spokoju i u siebie na stałe ustawiłem (przelutowałem) tak jak podpowiada mi moje ucho. Różnica jest zasadnicza i zyskuje na tym muzyka. Postanowiłem jednak temat skonsultować z AI i zadałem pytanie niezastąpionemu CHAT GPT. Dodam, że jeszcze 5 lat temu wyszukanie konkretnej i rzeczowej odpowiedzi na moje pytania byłoby niemal niewykonalne.
Poniżej link do mojej rozmowy z CHAT GPT, polecam przeczytać 🙂
https://chatgpt.com/share/67476e3a-d60c-8004-977f-4f25948e1b7c
