Furutech DAS 4.1 XLR NCF – najwyższy ze szpuli


Po sprzedaży Acrolinków 8N-A2080III EVO oraz 7N-DA2090, obu w wersji XLR, przesiadłem się na łączenie mojego kompaktu (CEC TL2N i DASL) ze wzmacniaczem (Grandinote Shinai) poprzez kabel niezbalansowany RCA.

I teraz co usłyszałem:

Podłączając Acrolinka Mexcel 7N-DA6100 RCA mki wiedziałem, że to przewód klasy wyraźnie wyższej niż oba poprzednie Acrolinki. Zresztą nie powinno to dziwic ponieważ Mexcel jest pozycjonowany najwyzej a wspomniane dwa Acrolink to “średnia” półka w ofercie tego producenta.

Niestety, wiedziałem (znam budowę) i słyszałem (wyrobione ucho), że wyjścia niezbalansowane RCA w moim CEC oraz również wejścia RCA w Grandinote Shinai są odrobinę słabsze niż wyjścia i wejścia XLR w CEC i Shinai. A, że od miesięcy walczę już głównie o te “drobiny” a nie duże zmiany – wiedziałem, że prędzej czy później będę musiał kupić dobry kabel XLR, lepszy niż wspomniane na początku dwa Acrolinki.

Nie wiedziałem co kupić. To znaczy wiedziałbym gdybym miał nielimitowany budżet – wtedy kupiłbym Transparenta Reference XL z szóstej generacji, jakąś wysoką Tarę Labs i zapewne Siltecha Royal Single Crown. Bawiłbym się, wyrabiał sobie zdanie, testował i brał z tej zabawy co najlepsze.

Z drugiej strony byłem bardzo zadowolny z posiadanego Mexcela RCA i codziennie szukałem na całym świecie dobrej oferty na Esoterica lub Acrolinka Mexcel z serii 6300 najlepiej MK II, MK III lub MK IV, ponieważ każda jest zasadniczo poprawiona względem pierwszej.

Ofert na Acrolinka nie było a ja miałem w pamięci opis i recenzję Furutecha DAS 4.1 z SoundRebels i myślałem sobie – dlaczego w takim systemie “na bogato” facet korzysta m.in ze względnie taniego przewodu jakim jest DAS 4.1.

Powody mogą i pewnie są różne, dzwiękowe, praktyczne, biznesowe… :-), tak czy inaczej skupimy się na tym pierwszym.

wybiegając trochę w przód napiszę, że znalazłem ofertę sprzedazy kabla DAS 4.1, długość 1.5m, XLR. pojechał, kupiłem i przywiozłem do domu.

Obsługa tego kabla po wcześniejszych Acrolinkach to bajka. Niestety jak to w życiu – albo rybki albo pipki. Acrolink jest fatalny w “obsłudze”, sztywny jak diabli i nie chce się rotować wokół własnej osi. Z drugiej strony przez te sztywne izolatory jest świetnie zabezpieczony przed wibracjami i drganiami. Acro zazwyczaj jest tak sztywne, zę wisi w powietrzu i nie wymaga podstawek / podpórek.

Furutechem operuje się łatwiej ale jest wrażliwszy na wibracje i fale akustyczne i trzeba z tym sobie poradzic, dobrze go izolując.

Furutech w mojej ocenie to kabel który stara się i jest równym, poprawnym w paśmie i reprodukcji, ale sporo czaruje i upiększa przekaz. Ładnie dopala barwy które stają się słodsze, cieplejsze. Ten kabel nie zamula jak potrafią to robić niektóre kable np. Harmonix 101GP albo Acoustic Revive z serii PA (PCOCC).

Jeżeli chcecie mieć muzykę piękną ale nadal dość poprawną – potrzebujecie przewodu takiego jak ten Furutech. On dosłodzi ale nie zmuli i nie spowolni przekazu. Nadal będzie bardzo dobry bas, bardzo dobra energia, bardzo dobry wgląd w nagranie i bardzo dobra rozdzielczość.

Wolę tego Furutecha od Acrolinka 7N-DA2090 speciale i chyba wolałbym go również od 8N-A2080III EVO.

Furutech ma cechy podobne do miedzi 8N acrolinka. To wysoka temperatura i ciepło które nie traci na rozdzielczości. Selektywność jest na nieco lepszym poziomie niż w obydwu Acrolinkach.

Generalnie jest to kabel zdecydowanie godny polecenia w cenie do 5000zł z drugiej ręki, przy założeniu, że jesteśmy audiofilami którzy chcą dosłodzić przekaz nie tracąc z poprawnosci przekazu. Otrzymujemy bardzo wysoka jakosc wykonania oraz wszelkie typowe zalety przewodników z Japonii: wyrafinowanie, gładosc, rozdzielczość, płynność,… tutaj dodatkowo swietne barwy (dopalone i dosłodzone ale fajne) i dobry bas.

Nie jest to kabel wzorcowy i referencyjny tylko posiada konkretną sygnaturę i raczej traktowałbym go jak korektor aniżeli przeźroczysty drut. Przy czym to co robi – robi świetnie, zwłaszcza za 4500~~ z drugiej ręki.


Posted

in

by

Tags: