Esoteric (Acrolink) 7N-DA6300II MEXCEL XLR ….. “Tenno Heika” z Japonii


Tenno Heika – “Jego Królewska Mość” – w ten prosty i niezbyt wyszukany sposób chciałem zacząć tą notatkę na temat przewodu którego stałem się właścicielem.

Dzieje się tak dlatego, ponieważ z kilkunastu przewodów różnych marek produkowanych w Japonii których byłem właścicielem lub dłuższym posiadaczem – ten model oceniam najwyżej. Kabel którego wpięcie w system nigdy nie pozostawi na obojętnymi. Przewód który odciska bardzo silne piętno na każdym audiofilu a to dlatego, że próżno u konkurencji szukać takiego poziomu w poszczególnych aspektach rekreowania dzwięku jaki prezentuje najwyższy model Acrolinka.

Pisał o tym Wojciech Pacuła, piszę teraz i ja – to jest “progowe przeżycie” po którym trudno jest doceniać walory innych przewodów wiedząc i rozumiejąc – jak ułomne są w innych kwestiach.

Gdyby rozbić na czynniki i przygotować opracowanie pt. “wzorzec przewodu analogowego do audio wysokiej klasy” – ten Acrolink osiągałby w poszczególnych aspektach noty maksymalne lub bliskie maksymalnym a w ujęciu ogólnym miałby duże szanse stanąć na podium.

Gdy mam wpięty ten przewód – w głowie pojawia się myśl, że mam do czynienia z przewodnikiem idealnym. Pewnie tak nie jest, ale takie myśli przychodzą same, w oparciu o docierające mnie efekty dzwiękowe.

Fenomenalna szybkość której nie mają inne kable. Raz jeszcze w życiu słyszałem coś podobnego z przewodu SAEC STRATOSPHERE, czyli najwyższego modelu japońskiego przewodu z mieszanki miedzi PC-TripleC oraz PC-TripleC/EX.

Słuchając Acrolinka – rozumiemy, że prawie wszystkie inne kable spowalniają naturalną szybkość i tempo. Ta szybkość jest niezbędna aby oddać realną ekspresję i emocje znane z koncertów czy wystąpień na żywo. Wystarczy raz posłuchać i zrozumieć co oznacza prawidłowe oddanie szybkości nagrań aby z niesmakiem patrzeć na inne kable.

Wybitna rozdzielczość i wgląd w nagranie – słyszymy rzeczy których wcześniej nie było słychać, słyszymy wyraźniej i przyjemniej. Każdy instrument czy głos ludzki zyskuje na obecności.

Brak ograniczeń technicznych – Acrolink przetworzy chyba każdą ilość informacji, każdy zakres dynamiki i zawsze zrobi to piekielnie szybko, czytelnie, jednocześnie z klasą, w sposób zrównoważony. Nie znam takiej muzyki która spowodowałaby, że ten kabel się “wyłoży” albo “zagubi” czy “nie nadąży”.

Nie potrafię złapać tego Acrolinka na jakiejkolwiek niedoskonałości technicznej. Mam przez to na myśli, że on każdy jeden aspekt ma na wybitnie wysokim poziomie.

Z innymi kablami często jest coś za coś. Tak jest w przypadku wszystkich innych kabli z Japonii jakie miałem.

Hijiri, Harmonix, Acoustic Revive, Kryna, Saec, Ortofon – wszystkie te marki i wszystkie modele tych producentów jestem w stanie na czymś złapać, wykazać niedoskonałość. Oczywiście nie są to złe kable, ale ich indywidualizm brzmieniowy wymaga wpasowanie się w subiektywizm potrzeb i preferencji audiofila, natomiast 7N-DA6300II Mexcel obiektywnie rzecz biorąc kablem wzorcem.

Mexcel jest tym, kim Cristiano Ronaldo jest dla piłki nożnej. Top topów. Owszem, można preferować styl Messiego, ale nikt nie ma prawa powiedzieć, że Cristiano jest słaby lub gorszy. Pewnie można znaleźć przewód który nieco bardziej wpisze się w preferencje (Najwyższy Siltech, Tara albo Transparent), ale nikt nie powinien powiedziec, że obiektywnie – Mexcel 6300 mk2 nie znajduje się na kablowym olimpie.

Gdy jesteśmy na etapie osobistych preferencji – Jest jedna jedyna cecha którą ja prywatnie lubię a której w Acrolinku chyba nie ma, otóż – lubię barwy w stylu kabli Transparenta, w stylu blach Permalloy czy w stylu głośników Alnico. Sam już nie wiem czy to podbawienia, zniekształcenia czy może realna muzyka.

Tego w Acrolinku nie ma. Acrolink ma piękne barwy ale są delikatnie podane, to takie lekkie pastelowe podkolorowanie transparentności. Bawiliście się kiedys farbą akwarelą? Weźcie dużo wody i odrobinę farby, zobaczycie namiastkę koloru, ale nie będzie on intensywny tylko taki bardzo subtelny. Tak chyba gra ten Acrolink i to jest chyba jedyna cecha którą jestem w stanie wskazać i którą z osobistych względow i preferencji – odrobinę bym skorygował. Ale to prywatna uwaga i prawdę mówiąc – bardzo mało znacząca.

W każdym aspekcie ten kabel to diabeł. Robi wszystko tak jak uważam za wzorcowe.

Ultra szybki, piekielnie dynamiczny, ultra gładki, płynny, PEŁNY DUŻY dzwięk z rozmachem, energią. Perfekcyjna kontrola, perfekcyjny wglad w nagranie i rozdzielczość. Świetnie różnicujący, nigdy nie męczący. Pozwala słuchać głośno i wciąga w spektakl słuchacza.

OK. kończe pisać i lecę słuchać 🙂

do następnego.


Aktualizacja – dzień później.

Ahh, jakie to przyjemne uczucie! Niestety rzadko go doświadczam. Na kilkaset zakupów audio, transakcji, wymian, testów urządzeń które przewinęły się przez moje ręce – tylko kilka razy obcowałem z czymś, co szczerze dało mi radość i satysfakcję, piszę o przedmiotach które spowodowały prawdziwy uśmiech na mojej twarzy.

Jestem cholernie wybredny, w życiu i w audio. Mnie to cieszy, ale nie jest łatwo być zadowolonym.

Wczoraj posłuchałem chwilę mojego nowego przewodu i poczułęm taką wielką radość i satysfakcję. JAKI ON JEST ZAJEBISTY!

To się nazywa spełenienie i zadowolenie, a nie jakies wymuszone szukanie na siłę wytłumaczeń, dlaczego ten nowy element naszego toru audio jest lepszy niz poprzedni i jakie ma przewagi.

Z 7N-DA6300II nie ma zastanawiania się. Przewód wpięty, sprzęt rozgrzany a po kilku godzinach od wpięcia – system dostaje takiego upgradeu że klękajcie narody.

Najlepsze jest to, że wiem, że z kompaktem też tak będzie. Przyjdzie czas i kupię Esoterica K01XD SE albo K1X SE i bedzie to samo. Będzie niemal płacz ze szczęscia, że wreszcie nie ma dylematów i zbędnych rozważań, tylko upgrade o jakim się marzy a rzadko dostaje.

Zastanawiam się teraz ile razy w ciągu ostatnich 15 lat miałem podobne poczucie spełnienia i kompletności. Spełenienie jest wtedy kiedy próbujesz sie na siłę przyczepić ale się nie da, a z twarzy nie schodzi uśmiech. Uwielbiam to uczucie kiedy element audio zaskakuje mnie i zachwyca poniewaz dostarcza mi nieznanych do tej pory i niespotykanych, ponadprzeciętnych wrazeń.

Ten mexcel to jedyny kabel który jak do tej pory znam który taki efekt wywołuje. Czuję jakbym znalazł skarb, igłę w stogu siana.

Ze wszystkich wzmacniaczy lampowych które miałem chyba tylko Sun Audio 2A3 dał mi bardzo dużo radości i wiedziałem, że obcuję z cacuszkiem. Co prawda piszę tylko o PIERWSZYM egzemplarzu który miałem a nie późniejszych dwóch które poszły w świat. Też były dobre, ale pierwszy był druzgocąco dopracowany a brzmieniowo wybitny. Przy czym w SA można się do kilku kwestii przyczepić, mało mocy, niewygodna regulacja głośności, grzejacy sie transformator, brak odczepu na 4ohm i wiele innych.

A w Acrolinku nie ma sie do czego przyczepić. Chyba tylko ponarzekać można na cenę.


Posted

in

by

Tags: