


Praktycznie nie słucham gramofonu. Powody tego są dwa – nie mam dużej ilości płyt, nowych wydań nie będę kupował a winyle z epoki w stanie MINT są drogie. Mógłbym ściągać z Japonii i być może kiedyś zacznę to robić, tam nadal płyty są tanie, dostępność ogromna a stan techniczny zwykle bardzo dobry lub doskonały.
Drugi powód to fakt, że doprowadziłem tor CD oraz alternatywny PLIKOWY do stanu w którym sama barwa i styl prezentacji nie odbiega znacząco od prezentacji winyla. Taki był mój cel i został już lub prawie osiągnięty.
Tym niemniej kuszący widok stojącego gramofonu cyklicznie przypominał mi, że temat analogu nie jest zakończony i trzeba analog albo doprowadzić do ładu i stanu używalności czyli poziomu w którym będzie duża frajda a dzwięk przeskoczy cyfrę, w drugim wariancie trzeba analog sprzedać i skupić się na cyfrze a nie łapać trzy sroki za ogon.
Rozsądnie patrząc na sprawę – analog należałoby sprzedać, ale wiecie co? Będzie u mnie stał i marniał a nie sprzedam go, zbyt dobry mam gramofon a klient z ulicy i tak go nie doceni. Był czas, że po odsłuchach dawano mi za niego teczkę pieniędzy, nie skorzystałem i do póki nie będę zmuszony – nie skorzystam.
Wracając do sprawy w żołnierskich słowach.
W przeszłości posiadałem phono Thoress Phono Enhancer na którym się bardzo zawiodłem podobnie jak na monoblokach Air Tight ATM-211. Bardzo podobało mi się brzmienie sekcji phono przedwzmacniacza VERDIER CONTROL B i mam Phono lampowe zrobione na oryginalnej płytce Verdiera po dziś dzień, na czterech lampach Ecc83. Gra bardzo dobrze ale warto mieć punkt odniesienia i czasami zrewidować swoje standardy.
Był czas, że kupiłem Grandinote Celio ale po tygodniu sprzedałem, nie żeby to było złe phono, tylko w bezpośrednim porównaniu wolałem moje lampowe Phono a la Verdier. Grandinote sprzedałem bez żalu.
Często kupuję coś okazyjnie, przedmioty w których widzę potencjał. Nigdy nie są to nietrafione zakupy, choć często przedmioty te są jedynie dobre – ale dla mnie “dobre” to stanowczo za mało poza tym zabawa w audio polega również na testowaniu, próbowaniu, szukaniu, na tym polega rozwój i odnajdywanie własnych preferencji. Trzeba przetestować, poznać, pożyć z wieloma kobietami, pojeździć wieloma autami, pomieszkać w wielu różnych krajach aby móc wiarygodnie widzieć różnice i wypowiadać się o nich.
Dlaczego kupiłem Phasetech EA-3? To jeden z tych zakupów na próbę. Gdzie cena jest niska a wartość merytoryczna szokująco wysoka. Phono stage w konstrukcji DUAL MONO, pełne dual mono. Osobny transformator zasilajacy, zasilacz i płytka sygnałowa dla lewego oraz prawego kanału. Użyte części z grupy absolutnie najlepszych jakie są i kiedykolwiek były: rezystory RIKEN, DALE, ELNA SILMIC II JAPAN. Ekranowane kondensatory… pytam się – który producent obecnie ekranuje kondensatory? Transformatory na bakelitowych antyrezonansowych płytkach. Solidna, wielowarstwowa obudowa, odsprzęganie od wibracji itp itd
A to wszytko w cenie….. i tutaj niedomówienie (wincyj inteligiencji… Jasiu).
Gdy dotarła do mnie paczka z moim egzemplarzem nieco się zawiodłem. Urządzenie było na 100V bez opcji zmiany napięcia, rezystory RIKEN były wymienione na DALE CMF60 a zamiast Elny Silmic II RFS Japan znanej z EA-3 siedziały Elny Silmic II RFS Thailand – też dobre (siedzą w EA-3II oraz każdej kolejnej wersji), w niektórych aplikacjach może i lepsze niż te z Japonii, jednak niesmak pozostał. Dale CMF60 są znakomite, znam je z rozwiązań o ktorych może kiedyś napiszę, ale miały być wlutowanie Rikeny węglowe i tu bardziej chodzi o zasady i minięcie się oczekiwań z rzeczywistością.
Przyznam, że przez chwilę minę miałem nietęgą, zwłaszcza w kontekście zasilania 100V, ale wpadłem na pomysł, zrobiłem kilka eksperymentów i testów i okazało się, że da się zmusić EA-3 to pracy z napięciem 240VAC. Jak? To już zostawię dla siebie. Obyło się bez żadnych dodatkowych czy wymienionych transformatorów i bez dodatkowych części. Ot – taka ciekawostka.
W moich zasobach znalazłem jeszcze cztery sztuki Elna Silmic II RFS JAPAN o potrzebnej pojemnosci i pasującym napięciu – wlutowałem je w płytkę zamiast wersji Thailand i ruszyłem z testem odsłuchowym.
Zagrało z marszu, choć irytujący był lekki brum słyszalny z głośników. Przepiąłem się na moje phono lampowe które było znacznie cichsze w kwestii nieporządanych dzwięków. pomyslalem, że coś jest nie tak – to nie mozliwe aby tranzystorowe phono dual mono brumiało głośniej niż mój lampowy phono.
Poszedłem spać, trzydzieści minut po północy – wstaję. kur..wa nie zasnę jak tego nie naprawię. O godzinie 1:00 brumu juz nie było – phono “naprawione” a ja poszedłem spać. Inaczej bym o tym myślał.

Zdjęcie powyzej to mój egzemplarz.
Za wcześnie na definitywne wnioski, odsłuchałem zaledwie kilka utworów z jednej płyty. Tak czy inaczej – pierwsze wrażenie jest znakomite. Gra tak jak lubię, barwa, kolor, słodycz, piękno muzyki, szybkie granie bez zamulania. Wyciska emocje jak deweloper cytrynę..ups.. miałem na myśli klyenta.
i chyba mój lampowy phono nie ma tak pięknej barwy jak ten tranzystorowy EA-3. i tak powinno wyglądać całe audio – tani, ładny, uniwersalny, nie brumi, nie szumi, żadnych lamp do wymiany i tube rollingu od którego oszaleć mozna i uszczuplić kieszeń o ładne tysiące USD,
(pozdrowienia dla sprzedawców lamp NOS wyjętych z oscyloskopów i innych wojskowych maszyn nadawczych czy radiostacji, niesamowite.. rok 2025 a nadal na ebay jest pełno NOSów “platinum matched pair”, “gold matched pair” “holy grail..”….. skąd te handlarze je biorom?)
technicznie znakomity, na topowych częściach, gra jak wiele innych przeszacowanych wynalazków za furmankę pieniędzy.
Przyjdzie czas, posłuchał dłużej i zrobię update publikacji uzupełniony o kilka filmików.
